neurosciencereview.eu

  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Sporów z pracodawcą dalszy ciąg

Ważniejsza trudna sytuacja szpitala niż prawo lekarza do odpoczynku (!)

Z kraju; 2009-08-11 "Rzeczpospolita"

Za pracę bez odpoczynku w szpitalach lekarze wygrywają symboliczne kwoty. Sądy, które je orzekają, często wyżej stawiają sytuację finansową ich pracodawców. Tymczasem z wyroków Sądu Najwyższego wynika, że dochodzenie zadośćuczynienia to dla lekarzy jedyna droga, by uzyskać satysfakcję od szpitali za brak wolnego po dyżurach.

Trudne obliczenia

Jeden z takich procesów toczył się ostatnio na Pomorzu. Lekarka domagała się pieniędzy za to, że po wejściu Polski do UE przepracowała ponad 300 dniówek bezpośrednio po dyżurach, choć zgodnie z unijną dyrektywą o czasie pracy powinna mieć wolne.

Wyceniła to na 17 tys. zł. Sąd przyznał jej 7 tys. zł zadośćuczynienia (sprawa nie została jeszcze zakończona, gdyż szpital złożył skargę kasacyjną do SN).

- Przeliczając zadośćuczynienie na liczbę naruszeń praw tej lekarki, łatwo obliczyć, że sąd wycenił pojedynczy brak odpoczynku mniej więcej na 20 zł. Wydaje się, że to dość mało - zauważa dr Czesław Miś, nowosądecki pediatra, który jako pierwszy złożył pozew o uznanie dyżuru za czas pracy.

Do obliczania wysokości zadośćuczynienia nie ma jednak w przepisach wzorów matematycznych. Sąd musi wziąć pod uwagę możliwości finansowe szpitali, okoliczności, w jakich doszło do naruszenia dóbr osobistych lekarzy, a także stopień ich zawinienia.

- Powoduje to, że kwoty przyznawane przez sądy są mniejsze od tych, których żądają lekarze - tłumaczy Lesław Świstuń, krakowski adwokat, który pomagał lekarzom składającym pozwy. - Myślę, że duże znaczenie w określaniu wysokości zadośćuczynień ma to, że wiele szpitali nie zdawało sobie sprawy, iż narusza unijne przepisy, ponieważ działały zgodnie z polską ustawą o zakładach opieki zdrowotnej. Nawet kiedy zwracały się z wątpliwościami do Ministerstwa Zdrowia, w odpowiedzi otrzymywały uspokajające pisma, że w stosunku do lekarzy nie należy stosować unijnych przepisów.

Wystarczy zagrożenie

W jednym z ostatnich orzeczeń (z 24 czerwca, sygn. II PK 287/08) SN przypomniał, że aby przyznać lekarzom zadośćuczynienie, nie musiało nawet dojść do utraty przez nich zdrowia, wystarczyło samo jego zagrożenie. SN wskazał, że następuje to za każdym razem, kiedy nie zapewnia się im odpoczynku zagwarantowanego przez unijne przepisy.

- Dlatego też sądy przyznają najczęściej po kilka tysięcy złotych zadośćuczynienia. Można ocenić, że mają one charakter symboliczny - dodaje Świstuń.

Lekarze niezadowoleni z wysokości wygranych dotychczas zadośćuczynień mają jeszcze jedną możliwość żądania naprawienia szkód wynikających z tego, że przez trzy i pół roku od wejścia Polski do Unii Europejskiej w ich wypadku stosowano przepisy niezgodne z dyrektywą o czasie pracy.

Podstawę do tego typu roszczeń daje art. 417 kodeksu cywilnego, który mówi, że za szkodę wyrządzoną przez niezgodne z prawem działanie lub zaniechanie przy wykonywaniu władzy publicznej ponosi odpowiedzialność Skarb Państwa. Art. 4171 § 4 k.c. mówi zaś, że w sytuacji, gdy szkoda została wyrządzona przez niewydanie aktu normatywnego, którego obowiązek wydania przewiduje przepis prawa, niezgodność z prawem niewydania tego aktu stwierdza sąd rozpoznający sprawę.

- Tę drogę mogą wykorzystać nie tylko lekarze, ale także szpitale, które na tej podstawie mają prawo domagać się zwrotu kwot wypłaconych lekarzom jako zadośćuczynienia za pracę organizowaną zgodnie z polskimi przepisami, które później okazały się sprzeczne z unijnymi.

Komentuje Zbigniew Banaszczyk, adwokat, cywilista z Wydziału Prawa UW

Jeśli sąd przyznał lekarzom zadośćuczynienie, to znaczy, że uznał w ten sposób winę szpitali za naruszenie ich praw. Nie ma przeciwwskazań, by po zakończeniu takiego postępowania złożyli kolejny pozew na podstawie art. 4171 § 4 kodeksu cywilnego o odszkodowanie za zaniechanie legislacyjne. Pozwala on dochodzić naprawienia szkód majątkowych i niemajątkowych. W wypadku takich roszczeń kierunek działań jest jednak zupełnie inny. Powództwo powinno być wytoczone przeciwko Skarbowi Państwa. Wymaga to więc kolejnego wystąpienia do sądu, a dotychczasowe powództwa lekarzy nie mogą zostać przekształcone w tym kierunku. Trzeba pamiętać, że to wyjątkowy przepis i mocno ograniczony. ("Rzeczpospolita")