neurosciencereview.eu

  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Wymuszenia w białych rękawiczkach.

OD REDAKCJI: poniżej tekst cytowany za Gońcem Medycznym. Od pewnego czasu obserwujemy nasilenie praktycznie wymuszeń przechodzenia na kontrakty naszych kolegów, szczególnie specjalistów. Poza aspektami opisanymi w tekście dodajmy przede wszystkim brak odliczeń od podatku i  korzystania z niektórych ulg, a co najgroźniejsze możliwość bezzasadnego rozwiązania umowy o pracę z lekarzem, który np. nie pasuje dyrektorowi i ordynatorowi do ich "wizji" medycyny. Z drugiej strony jeszcze dużo czasu chyba upłynie zanim zaczniemy sami siebie szanować i nauczymy się solidarności w walce z grupą dyrektorsko-ordynatorską traktujacą kliniki i szpitale jak prywatne folwarki. Dziwi również bezradnośc NFZ, kiedy (szczególnie w niszowych specjalizacjach) łatwo obliczyć, że wymagany przez KP i zapisy unijne czas odpoczynku praktycznie nie istnieje - lekarz kontraktowy po zakonczeniu pracy w jednej placówce pędzi na dyżur do innego pracodawcy (kontrolerom z NFZ polecamy proste działania matematyczne tzn. mnożenie i dzielenie).
Z kraju; 05-10-2009 ["Dziennik Gazeta Prawna"]
Aby obejść przepisy o czasie pracy szpitale zatrudniają lekarzy na kontraktach

Brak specjalistów i pieniędzy w szpitalach powoduje, że nie są przestrzegane przepisy o czasie pracy. W szpitalach pracuje coraz więcej lekarzy na kontraktach, którzy nie są zatrudnieni na etatach. Lekarze kontraktowi są pozbawieni praw pracowniczych wynikających z kodeksu pracy.
Przepisy o czasie pracy lekarzy wymagają doprecyzowania. Domagają się tego zarówno lekarze, jak i Państwowa Inspekcja Pracy (PIP). Po prawie dwóch latach obowiązywania znowelizowanej ustawy o zakładach opieki zdrowotnej (ZOZ), która dostosowuje czas pracy lekarzy do norm unijnych, dokładnie widać jej mankamenty.
Lekarze wcale nie pracują krócej, a bezpieczeństwo pacjentów nie uległo poprawie. Dodatkowo, ze względu na braki kadrowe występujące w większości szpitali, zwiększa się liczba tzw. lekarzy kontraktowych, czyli takich, którzy świadczą usługi w ramach prowadzonej działalności gospodarczej. Co prawda zarabiają więcej, ale są pozbawieni ochrony i praw wynikających z kodeksu pracy.
- Dostosowanie czasu pracy lekarzy do wymogów unijnych miało chronić interesy lekarzy i pacjentów. Tak się nie stało. Przybywa lekarzy kontraktowych, a to jest całkowicie sprzeczne z trendami europejskimi. W większości krajów UE przeważają lekarze etatowi - podkreśla Konstanty Radziwiłł, prezes Naczelnej Rady lekarskiej (NRL).

Więcej kontraktów
- Zwiększenie liczby lekarzy kontraktowych było jedynym sposobem na zapewnienie funkcjonowania szpitala przez 24 godziny tak, aby nie łamać unijnych przepisów o ich czasie pracy. Na wszystkich oddziałach, oprócz ginekologiczno-położniczego, pracują wyłącznie kontraktowcy - mówi Cecylia Domżała, dyrektor Szpitala Powiatowego w Wyszkowie.

W podobnej sytuacji są inne placówki ochrony zdrowia. W szpitalu klinicznym nr 2 w Bydgoszczy lekarzy kontraktowych jest aż 280, natomiast zatrudnionych na etacie jedynie 65.
To, że zatrudnienie lekarzy na kontraktach stało się atrakcyjniejsze dla szpitali, wynika z tego, że w ich przypadku nie obowiązują zaostrzone normy czasu pracy. Zgodnie z prawem unijnym od stycznia 2008 r. lekarze etatowi nie mogą pracować dłużej niż 48 godzin tygodniowo (włącznie z dyżurami). Ten czas może być wydłużony, pod warunkiem że lekarz wyrazi na to zgodę i podpisze tzw. klauzulę opt-out.
- Z unijnej dyrektywy wynika, że czas pracy lekarza nie powinien być dłuższy niż 65 godzin tygodniowo. Są jednak i takie interpretacje, że może on wynosić nawet 78 godzin tygodniowo - mówi Czesław Miś, pełnomocnik ds. czasu pracy lekarzy z Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy (OZZL).

Lekarze bez ochrony
W przypadku lekarzy zatrudnionych na podstawie kontraktów ograniczenia dotyczące maksymalnego czasu pracy w ogóle nie obowiązują. Może on przepracować swój dobowy wymiar czasu pracy, czyli 7 godzin 35 minut, a następnie świadczyć dyżur medyczny nawet przez 24 godziny. A po jego zakończeniu ponownie rozpocząć pracę. Teoretycznie nie musi być mu udzielony nawet 11-godzinny odpoczynek (prawo do niego mają lekarze etatowi).
- Niestety, sytuacja finansowa zmusiła szpitale do wykorzystywania kontraktów jako sposobu na oszczędności - mówi Teresa Cabała, nadinspektor pracy z PIP, ekspert ds. służby zdrowia.
Dodaje, że PiP na podstawie obowiązujących przepisów może niewiele zrobić, gdy obie strony (lekarz i ZOZ) godzą się na zawarcie kontraktu i warunki świadczenia usług w nim zawarte (jeżeli nie łączy ich także umowa o pracę). W opinii OZZL kontrakty to prosta droga do obejścia przepisów o czasie pracy i odpoczynku.
- Według PIP radiolog może pracować 25 godzin w tygodniu i nie może pełnić dyżurów. Powszechną jednak praktyką jest zatrudnienie ich na dyżurach kontraktowych lub przez podmiot zewnętrzny w tym samym szpitalu, gdzie radiolog już pracuje na etacie. W efekcie pracuje bez przerwy 29 godzin - dodaje Czesław Miś.
Zatrudniając lekarza na kontrakcie, szpital nie tylko ma pracownika, którego nie ograniczają czasowe normy pracy, ale również zyskuje na tym finansowo.
- Z punktu widzenia dyrektora szpitala im więcej lekarzy na kontrakcie, tym lepiej. Nie trzeba myśleć o udzielaniu urlopów, należnych im świadczeniach socjalnych, rozliczeniach z ZUS czy urzędem skarbowym - mówi Piotr Karniej, członek zarządu Specjalistycznego Centrum Medycznego Hipokretes w Kępnie.
Dodaje jednak, że ma to też swoje minusy. Lekarz zewnętrzny jest słabiej związany z konkretną placówką. A wtedy trudniej przekonać go do aktywnego włączenia się w proces leczenia pacjentów, ale także do racjonalnego wydatkowania pieniędzy, jakimi dysponuje szpital.

Nieprecyzyjne przepisy
Zdaniem PIP kontrowersje wokół regulacji dotyczących czasu pracy lekarzy to przede wszystkim wynik nieprecyzyjnych przepisów nowelizacji ustawy o ZOZ.
- Zgodnie z art. 35 ust. 1 ustawy o ZOZ szpitale mają prawo zawierać kontrakty z lekarzami. Ale jednocześnie z art. 1 ust. 5 tej samej ustawy wynika, że lekarze nie mogą prowadzić indywidualnej praktyki lekarskiej na terenie szpitala publicznego. Tę sprzeczność trzeba wyeliminować - mówi Teresa Cabała.

Również eksperci nie mają wątpliwości co do konieczności zmiany przepisów.
- Liczne procesy w sądach pracy oraz wyniki kontroli inspekcji pracy potwierdzają potrzebę zmiany przepisów - uważa również Jerzy Gryglewicz, ekspert Wyższej Szkoły Handlu i Prawa im. Łazarskiego w Warszawie.

Nieprecyzyjne przepisy powodują, że np. regulacje dotyczące maksymalnego czasu pracy, prawa do nieprzerwanego odpoczynku czy długości dyżuru medycznego są interpretowane w zależności od potrzeb.
- Przepisy powinny określać dopuszczalną długość dyżuru medycznego lekarzy zatrudnionych na niepełny etat. W praktyce zdarza się, że lekarze obniżają wymiar swojego etatu i świadczą dłuższe dyżury medyczne, bo otrzymują za nie płace jak za godziny nadliczbowe - dodaje Teresa Cabała.
Ponadto w ustawie nie zdefiniowano pojęcia pracownik obsługi, co powoduje, zwłaszcza w niepublicznych placówkach medycznych, że salowe, pracownicy administracji czy pomoce laboratoryjne pracują 8 godzin dziennie, zamiast 7 godzin i 35 minut.

Czas pracy lekarzy

Ile może pracować tygodniowo specjalista zatrudniony na etacie u jednego pracodawcy:
* 37 godzin i 55 minut,
* 48 godzin wraz z dyżurami,
* 56-78 godzine, jeśli podpisze tzw. klauzulę opt-out (w zależności od interpretacji unijnych przepisów).

Jakie przepisy w ustawie o ZOZ należy doprecyzować:
* o maksymalnym czasie pracy,
* o prawie do nieprzerwanego odpoczynku,
* o długości dyżuru medycznego.
* o możliwości pracy na kontrakcie.

9,5  tys. zł zarabia średnio specjalista pracujący na podstawie kontraktu.
7,2  tys. zł średnio zarabia lekarz specjalista zatrudniony na etacie. ("Dziennik Gazeta Prawna")