neurosciencereview.eu

  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Lekarz nie działa na swój rachunek, lecz na rachunek zatrudniającej go placówki medycznej

Wedle ogólnej zasady wyrządzenie pacjentowi szkody przez lekarza (lub personel medyczny) rodzi odpowiedzialność odszkodowawczą, jeżeli sprawcy można zarzucić winę (w wyjątkowych wypadkach wystarczy sama bezprawność, gdy pacjent poddawany jest przymusowi państwowemu, np. obowiązkowemu szczepieniu, kwarantannie). Pacjent poszkodowany wskutek uszkodzenia ciała lub wywołania rozstroju zdrowia może żądać zarówno odszkodowania za szkodę majątkową, jak i zadośćuczynienia za szkodę niemajątkową - krzywdę (ból, cierpienie i wszelkie ujemne przeżycia spowodowane zawinioną szkodą na osobie). Jeżeli następstwem szkody na osobie jest śmierć pacjenta, odpowiedzialny za szkodę może być zobowiązany do świadczeń, o których mowa w art. 446 kodeksu cywilnego, to jest zwrotu kosztów leczenia i pogrzebu zmarłego pacjenta, renty, stosowanego odszkodowania oraz zadośćuczynienia na rzecz wskazanych w tym przepisie osób, w szczególności członków najbliższej rodziny.
Zgodnie z zasadą odpowiedzialności za czyn niedozwolony, a takim jest uszkodzenie ciała i rozstrój zdrowia, lekarz odpowiada za szkodę wynikającą z zawinionego przez siebie postępowania (art. 415 kodeksu cywilnego). Najczystszym przykładem takiej sytuacji jest wyrządzenie szkody pacjentowi leczonemu przez lekarza prowadzącego prywatny gabinet lekarski.

Jako podwładny
Jednakże najczęściej mamy do czynienia z wykonywaniem świadczeń zdrowotnych przez lekarza zatrudnionego w zakładzie opieki zdrowotnej (dalej nazywanym także zakładem), a zatem działającego na cudzy (zakładu) rachunek. Wówczas za zawinioną szkodę wyrządzoną przez lekarza przy wykonywaniu powierzonej mu przez zakład czynności odpowiada, obok lekarza, także ten zakład (art. 430 k.c.).
Mamy tu do czynienia z opartą na zasadzie ryzyka odpowiedzialnością zakładu za podwładnego, czyli za osobę podlegającą przy wykonywaniu czynności kierownictwu zwierzchnika i mającą obowiązek stosowania się do jego wskazówek. Mimo swej niezależności w zakresie stawiania diagnozy i podejmowanej terapii zatrudniony przez zakład lekarz traktowany jest przez sądy i naukę prawa jako osoba podlegająca kierownictwu zakładu, choć jest to zwykle jedynie kierownictwo ogólnoorganizacyjne, a nie merytoryczne. Dzieje się tak ze względu na fakt, że lekarz działa nie na swój rachunek, lecz na rachunek zakładu, który odnosi z tego tytułu korzyści.
Odpowiedzialność lekarza (za swą winę) i zakładu (za winę tegoż lekarza) jest solidarna, co wynika z art. 441 § 1 kodeksu cywilnego i ma zastosowanie do wszelkich przypadków zatrudnienia lekarza na podstawie innej niż umowa o pracę (np. w ramach umowy o świadczenie usług zwanej potocznie kontraktem). Natomiast w razie zatrudnienia lekarza na podstawie umowy o pracę jego odpowiedzialność wobec pacjenta jest wyłączona i zobowiązany do naprawienia szkody jest tylko zakład (art. 120 § 1 kodeksu pracy), z wyjątkiem wypadku, gdy pracownik wyrządził szkodę umyślnie.
Użyty w art. 430 k.c. zwrot "przy wykonywaniu" powierzonej czynności nie oznacza, że zakład odpowie tylko w razie szkód wyrządzonych przez lekarza w trakcie czynności leczniczych, ale dotyczy także szkód wynikłych np. ze zniszczenia rzeczy stanowiących własność pacjenta lub zmuszenia pacjentki do czyny nierządnego. Wystarczy, by czyn niedozwolony został popełniony przez lekarza w okolicznościach powstałych w ścisłym związku ze świadczeniem zdrowotnym - związkiem takim jest sam pobyt pacjenta w szpitalu. Odmienne stanowisko prezentowane w literaturze i orzecznictwie nie jest przekonujące.
Odpowiedzialność za szkodę i krzywdę wyrządzoną z winy lekarza spoczywa na zatrudniającym go zakładzie nawet wtedy, gdy niemożliwe jest ustalenie, który z zatrudnionych w nim lekarzy wyrządził pacjentowi szkodę, np. gdy pacjentem opiekowało się po kolei kilku lekarzy albo w razie operacji wykonanej przez zespół chirurgów. Wtedy zakład opieki zdrowotnej odpowiada za tzw. winę anonimową, której nie można przypisać konkretnej osobie - dość, że okoliczności wskazują na zawinione postępowanie osoby należącej do kręgu zatrudnionych przez ten zakład.

I prawo, i obowiązek
Interesująco przedstawia się kwestia odpowiedzialności zakładu opieki zdrowotnej za szkody wynikające z nieprzygotowania fachowego lekarza do wykonywania określonych czynności w ramach świadczeń zdrowotnych.
Ustawa o zawodzie lekarza i lekarza dentysty (dalej: ustawa) nakłada na lekarza obowiązek wykonywania zawodu "zgodnie ze wskazaniami aktualnej wiedzy medycznej, dostępnymi mu metodami i środkami zapobiegania, rozpoznawania i leczenia chorób, zgodnie z zasadami etyki zawodowej oraz z należytą starannością" (art. 4 ustawy).
Pacjent może żądać odszkodowania za szkodę majątkową i zadośćuczynienia za szkodę niemajątkową - krzywdę (np. ból)
Ponadto ustawa zobowiązuje lekarza do doskonalenia zawodowego, w szczególności w różnych formach kształcenia podyplomowego (art. 18 ust. 1). Określenie sposobu wypełniania tego obowiązku ustawa powierzyła ministrowi zdrowia, który powinien zasięgnąć opinii Naczelnej Rady Lekarskiej (jak dotąd minister nie wykonał delegacji ustawowej).
Doskonalenie zawodowe jest zarówno obowiązkiem, jak i prawem lekarza, który może żądać od zatrudniającego go zakładu umożliwienia mu uczestnictwa w szkoleniach i konferencjach.
Jeżeli zakład odmawia bezpodstawnie zgody na udział lekarza w szkoleniu zawodowym, może się narazić na zarzut pozbawienia go możliwości podniesienia swych umiejętności i zdobycia kwalifikacji, a zatem uniemożliwienia mu wypełnienia ustawowego obowiązku doskonalenia zawodowego i - co więcej - obowiązku wykonywania zawodu zgodnie ze wskazaniami aktualnej wiedzy medycznej.
Zdarza się, że przełożony odmawia prośbie podległego mu lekarza o zgodę na wyjazd w celu doskonalenia zawodowego, argumentując, że jego obecność w szpitalu jest w danym dniu niezbędna dla zapewnienia pacjentom należytej opieki. Często taka argumentacja jest uzasadniona; wówczas sprawą obu stron jest takie zaplanowanie terminów nieobecności lekarza w pracy, które pozwoli pogodzić potrzeby podnoszenia kwalifikacji zawodowych z właściwym funkcjonowaniem zakładu gwarantującym ochronę dobra pacjentów.
Jeżeli jednak kierownictwo zakładu bez uzasadnionej przyczyny uporczywie utrudnia lub uniemożliwia lekarzowi udział w niezbędnych szkoleniach, co się czasami zdarza nawet w ramach szykany, pojawia się ryzyko, że za szkodę wyrządzoną przez nieprzeszkolonego lekarza odpowie zakład. Nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności może się przecież zdarzyć, że pewnego dnia w ręce tegoż lekarza trafi pacjent, którego prawidłowe leczenie wymaga wiedzy i umiejętności, jakich lekarz nie posiada, a powinien posiadać i - co więcej - posiadałby, gdyby zakład nie odmówił mu bezpodstawnie zgody na udział w szkoleniu zawodowym.

Zasady etyki zawodowej
Zgodnie z art. 10 kodeksu etyki lekarskiej lekarz "nie powinien wykraczać poza swoje umiejętności zawodowe przy wykonywaniu czynności diagnostycznych, zapobiegawczych, leczniczych i orzeczniczych", a jeżeli "zakres tych czynności przewyższa umiejętności lekarza, winien się zwrócić do bardziej kompetentnego kolegi. Nie dotyczy to nagłych wypadków i ciężkich zachorowań, gdy zwłoka może zagrażać zdrowiu lub życiu chorego".
Wyrządzona przez lekarza - mimo jego najlepszych starań - szkoda przy wykonywaniu świadczeń zdrowotnych nie będzie w powyższych okolicznościach uznana za przezeń zawinioną (chyba że nie zostały zachowane powyższe wymogi wynikające z kodeksu etyki, to znaczy pacjent nie wymagał nagłej interwencji albo istniała możliwość wezwania pomocy przeszkolonego lekarza). Brak winy lekarza wyłącza zaś możliwość postawienia mu zarzutu z tytułu szkody. Wtedy zobowiązanym do naprawienia pacjentowi szkody (a w razie wynikłej z tej szkody śmierci pacjenta - do świadczeń, o których mowa w art. 446 k. c., na rzecz wskazanych tam osób) będzie zakład opieki zdrowotnej - z tytułu odpowiedzialności za własny czyn.
Niekiedy odpowiedzialność taką może ponieść także przełożony lekarza, np. ordynator oddziału szpitalnego, który bezzasadnie odmówił mu możliwości odbycia wymaganych szkoleń zawodowych.

Źródło "Rzeczpospolita" - 2010-01-04