neurosciencereview.eu

  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size
Aktualności prawa w medycynie

Czy strona postępowania cywilnego może odroczyć rozprawę, gdy jest chora?

 2009-08-26 ["Rzeczpospolita"]

Czy pozwana w postępowaniu cywilnym może odroczyć rozprawę, gdy jest chora? Posiada zwolnienie lekarskie. Czy sędzia uwzględni taki wniosek? Co się dzieje, gdy pozwana będzie miała pełnomocnika?

Jeżeli strona w postępowaniu cywilnym działa bez pełnomocnika i wraz z wnioskiem o odroczenie rozprawy przedstawi zaświadczenie lekarskie, z którego będzie wynikać, że jest chora, sąd powinien uwzględnić jej wniosek i sprawę odroczyć (art. 214 kodeksu postępowania cywilnego). Usprawiedliwienie niestawiennictwa z powodu choroby wymaga jednak od pewnego czasu zaświadczenia potwierdzającego niemożność stawienia się wystawionego przez lekarza sądowego (art. 214 1 § 1 kodeksu postępowania cywilnego).

Sąd Najwyższy wypowiada się w tej kwestii jednoznacznie. W orzeczeniach z 16 kwietnia 2008 r. (sygn. V CSK 564/07) i z 15 stycznia 2004 r. (sygn. II CK 343/02) Sąd Najwyższy uznał, że jeżeli strona wykaże zaświadczeniem lekarskim, że jest chora i nie może się stawić w sądzie, powinien on w każdym wypadku taką rozprawę odroczyć. Taka decyzja powinna mieć miejsce szczególnie w sytuacji, gdy strona nie jest reprezentowana przez pełnomocnika. Wydanie w takiej sytuacji orzeczenia skutkuje nieważnością postępowania z powodu pozbawienia strony możności obrony jej praw (art. 379 pkt. 5 kodeksu postępowania cywilnego). Orzeczenie Sądu Najwyższego z 29 stycznia 2009 r. (sygn. V CSK 257/08) potwierdza, że nieodroczenie rozprawy apelacyjnej mimo obowiązku wynikającego z art. 214 § 1 kodeksu postępowania cywilnego wywołuje skutki takie jak konieczność uchylenia zaskarżonego wyroku, zniesienia postępowania apelacyjnego i przekazania sprawy do ponownego rozpoznania.

Strona może jednak ustanowić dla siebie pełnomocnika, który podczas jej nieobecności może ją reprezentować. Obecność strony w takiej sytuacji nie jest konieczna, a postępowania może zasadniczo toczyć się dalej. Warto jednak pamiętać, że w orzeczeniu z 19 lutego 2002 r. (sygn. I PKN 400/01) Sąd Najwyższy uznał, że przeprowadzenie rozprawy apelacyjnej, po której wydano wyrok, mimo że pełnomocnik strony złożył uzasadniony wniosek o odroczenie rozprawy, skutkuje nieważnością postępowania, choćby o terminie rozprawy strona została prawidłowo powiadomiona.

Jeżeli natomiast chodzi o chorobę pełnomocnika, sytuacja przedstawia się nieco inaczej. Zgodnie z orzeczeniem Sądu Najwyższego z 19 marca 2003 r. (sygn. II UK 172/02), leczenie uzdrowiskowe (którego termin najczęściej jest wcześniej wiadomy) pełnomocnika nie może być uznane za przeszkodę niemożliwą do przezwyciężenia. Jśli więc taki wniosek strony o odroczenie rozprawy z powodu pobytu pełnomocnika w lecznicy nie zostanie przez sąd uwzględniony, nie będzie to podstawą do nieważności postępowania. Zwykła choroba pełnomocnika również nie zawsze jest podstawą do odroczenia postępowania. Orzeczenie Sądu Najwyższego z 6 października 1995 r. (sygn. I CRN 150/95) wyjaśnia, że nadzwyczajne wydarzenie, np. choroba pełnomocnika jest przeszkodą, której nie można przezwyciężyć w rozumieniu art. 214 kodeksu postępowania cywilnego, jeśli pełnomocnik ten nie miał możności skutecznego ustanowienia swojego substytuta procesowego. Tym bardziej nadzwyczajnym wydarzeniem, którego nie można przezwyciężyć nie będzie urlop wypoczynkowy pełnomocnika (orzeczenia Sądu Najwyższego z 15 stycznia 2004 r. (sygn. II CK 343/02) i z 24 marca 2000 r. sygn. I PKN 546/99). ("Rzeczpospolita")

 

Czekając na biegłego (Godota)

Z kraju; 2009-08-11 ["Życie Warszawy"]

Nawet trzy lata muszą czekać skrzywdzeni pacjenci na ekspertyzę biegłego. A zdobycie dla sądu zaświadczenia o chorobie graniczy z cudem (na samym Mazowszu potrzeba 1.500 lekarzy, którzy je wydają; tymczasem takich medyków jest obecnie zaledwie kilkunastu).
Gdy Michał z Warszawy trafił do szpitala, miał 13 lat. Był już pełnoletni, gdy zakończył się jego proces o odszkodowanie.W 2003 r. Michał został sparaliżowany po źle przeprowadzonej operacji kręgosłupa. Trzy lata musiał czekać na opinię biegłych.
Kolejne ośrodki odmawiały jego rodzicom ekspertyzy. Dopiero lekarze z Bydgoszczy orzekli, że stołeczni ortopedzi popełnili błąd. Sąd rozpatrywał jego sprawę pięć lat, a rodzice Michała dramatycznie szukali pieniędzy na opiekę.
Teraz cała Polska usłyszała o chłopcu, któremu rehabilitanci ze szpitala w Szczecinie podczas zajęć połamali nogi i biodro. Matka 11-latka wystąpiła do sądu o odszkodowanie, bo jej zdaniem pracownicy lecznicy popełnili błąd. Usłyszała, że na ekspertyzę biegłych będzie czekać dwa lata.
Sprawa poruszyła Andrzeja Włodarczyka, prezesa Okręgowej Rady Lekarskiej w Warszawie. Znalazł specjalistę w szpitalu w Otwocku, który zgodził się w dwa tygodnie przygotować ekspertyzę. - Sprawa medycznie jest prosta - mówi "Życiu Warszawy" profesor, wybitny specjalista z dziedziny ortopedii, który napisze opinię dla Michała. - Wcześniej przygotowywałem kilka podobnych ekspertyz - dodaje.

Pieniądze to nie wszystko
Na liście Sądu Okręgowego dla Warszawy jest 149 biegłych lekarzy. Powinno być kilkakrotnie więcej. Małgorzata Kosicka, wiceprezes sądu, alarmuje: lekarzy aż 32 specjalizacji nie ma w ogóle. Brakuje m.in. neurologa, okulisty, ortopedy, laryngologa.
Zdesperowani sędziowie osobiście wysyłają listy do znanych profesorów, prosząc, by zostali biegłymi. Zrobili to w czerwcu, powtórzyli w lipcu. Ogłoszenie o naborze biegłych cały czas tkwi na stronach internetowych warszawskich sądów i izby lekarskiej. - Lekarze odmawiają, bo stawki za ekspertyzy są żenująco niskie. 100 - 200 zł to profesor bierze za 15-minutową prywatną konsultację - mówi Andrzej Włodarczyk.
- Pieniądze to nie wszystko. Zrezygnowałem z funkcji biegłego, bo lekceważono mój czas i pacjentów, np. dwa razy byłem wzywany do Szczecina, skreśliłem operacje, a rozprawy odwołano, o czym mnie nie powiadomiono. A na operację pacjenci zapisują się dwa lata wcześniej - opowiada wybitny traumatolog z Warszawy. - Biegli niektórych specjalności nie przyjmują już akt do opiniowania, przeciążeni pracą nie są w stanie dotrzymać terminów wyznaczonych przez sąd - tłumaczy Małgorzata Kosicka.

- Na ekspertyzę trzeba czekać dwa, trzy lata - przyznaje Adam Sandauer, przewodniczący Stowarzyszenia Pacjentów Primum Non Nocere. - W sytuacjach podbramkowych prokuratorzy i sądy zwracają się do lekarzy spoza listy biegłych, dopuszcza to prawo - dodaje Katarzyna Szeska, rzecznik Prokuratury Krajowej.

Pogoń za zaświadczeniem
W stolicy jest też problem z lekarzami sądowymi. A tylko oni mogą wystawić zaświadczenie o niemożności uczestniczenia w rozprawie. - Wiele godzin z gorączką szukałem lekarza, który wydałby mi takie zaświadczenie - wspomina Adam Sandauer. Brak pieczątki może kosztować świadka nawet 10 tys. zł.
Andrzej Włodarczyk z ORL szacuje, że na Mazowszu brakuje ok. 1500 lekarzy sądowych. Np. sąd okręgowy potrzebuje pilnie 400 lekarzy sądowych. Ma ich ledwie 12. Nie ma na swej liście nawet lekarza psychiatry. Powód - finansowy, za 80 zł od zaświadczenia lekarze nie chcą dodatkowych obowiązków. ("Życie Warszawy")


 

Zgoda pacjenta - aspekty prawne i medyczne

Materialnoprawne elementy aktu zgody pacjenta w ujęciu prawnym i medycznym   

Dr hab. n. med. Stanisław Niemczyk, mgr prawa Aneta Łazarska

W procesie leczenia wola pacjenta wyznacza zakres i warunki ingerencji medycznej mając nadrzędne znaczenie zgodnie z zasadą voluntas aegroti suprema lex esto. Obowiązek podejmowania przez lekarza wszelkich zabiegów za zgodą pacjenta jest zawarty w ustawach, dokumentach międzynarodowych dotyczących praw człowieka i podstawowych wolności. Normatywne korzenie zgody pacjenta wywodzą się wprost z zasad konstytucyjnych. Zgodnie zaś z przepisami art. 5 Konwencji o ochronie praw człowieka i godności istoty ludzkiej wobec zastosowań biologii i medycyny, art. 32 i 34 ustawy o zawodzie lekarza (Dz. U. nr 28 z 1997 r, poz. 152 ze zm.), art. 19 ust. 1 pkt. 3 ustawy o zakładach opieki zdrowotnej (Dz. U. nr 91, poz. 408 z późn. zm), art. 15 Kodeksu Etyki Lekarskiej uprawnienie do wyrażania zgody jest podstawowym i niezbywalnym prawem każdego chorego.

czytaj dalej »

Zachęcamy do zapoznania się z tekstem zarówno lekarzy i pacjentów. Ostatnio zdarza się niestety zaniedbanie może nie formalnej strony zgody na działania medyczne, ale rzeczowej i w miarę możliwości wyczerpującej informacji o formie i zakresie leczenia, szczególnie operacyjnego. Ma to kardynalne znaczenie, gdy pacjent pojawia się w szpitalu przytomny i sprawny, a opuszcza w stanie wegetatywnym lub tamże umiera.

 

Prawne aspekty zakażeń szpitalnych

Praktyka sądowa w sprawach cywilnych o zakażenia szpitalne (dowodzenie przesłanek odpowiedzalności oraz roszczenia przysługujące pacjentowi) - CZĘŚĆ II   Źródło ; PRAWO I MEDYCYNA.PL (Część I w Archiwum źródła - 2.2009)

W związku z coraz częstszymi procesami o zaniedbania w zakresie epidemiologii w oddziałach szpitalnych zachęcam do zapoznania się  z tekstem prezentowanym na Konferencji Naukowo-Szkoleniowej "Zakażenia szpitalne - aspekty prawne, ubezpieczeniowe i 'wizerunkowe'", Warszawa, 26-27 lutego 2009 r. 

Dr n. prawn. Beata Janiszewska

  Odszkodowanie i zadośćuczynienie pieniężne za szkody wyrządzone zakażeniami szpitalnymi

  1. Obecnie kilka uwag należy poświęcić temu, co może być przedmiotem żądań zgłaszanych przez pacjentów w związku z zakażeniami szpitalnymi. Z uwagi na charakter takich zakażeń, ich nastąpienie zwykle wiąże się z naruszeniem dóbr osobistych pacjenta - z wywołaniem rozstroju zdrowia, uszkodzenia ciała, czy z naruszeniem integralności cielesnej. Jak wynika z treści art. 24 k.c., podmiot prawa może w takiej sytuacji żądać ochrony w trzech różnych sferach.
  W zakresie ochrony niemajątkowej pacjent może domagać się złożenia przez szpital oświadczenia w określonej formie i o określonej treści (np. przeproszenia). W sferze ochrony majątkowej przysługuje mu roszczenie o naprawienie szkody majątkowej przez zapłatę odpowiedniej sumy pieniężnej lub przez przywrócenie stanu poprzedniego (tzw. restytucję naturalną). Jeśli zaś taka restytucja jest niemożliwa, nadmiernie utrudniona lub nadmiernie kosztowna (co jest częste w przypadku szkód medycznych) pacjent może żądać wyłącznie zapłaty odpowiedniej sumy pieniężnej, obliczonej jako różnica między hipotetycznym stanem majątku poszkodowanego, który istniałby w razie niezajścia zdarzenia szkodzącego i rzeczywistym stanem majątku pacjenta po zajściu tego zdarzenia. Trzecią grupę roszczeń, przysługujących pacjentowi w ramach tzw. ochrony pośredniej, stanowią uregulowane w art. 445 i art. 448 k.c. roszczenia o zapłatę odpowiedniej sumy pieniężnej tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę lub o zapłatę odpowiedniej sumy pieniężnej na wskazany przez pacjenta cel społeczny.

czytaj dalej »

Będziemy na bierząco śledzić zmagania pacjentów z machiną szpitalną we wszystkich istotnych aspektach. Szczególnie w zakresie praw pacjenta, świadomej zgody na leczenie w tym operacyjne, stosunku pracownika merytorycznego do pacjenta.